11/07/2012

Imagine z Zayn'em.

Z Zayn'em znałaś się właściwie od kilku lat. Byłaś przy nim od samego początku kariery – to ty namówiłaś go do pójścia na casting do X-Factor, ty wspierałaś go przed każdym koncertem, każdą sesją, wywiadem, w każdej trudnej sprawie. Byliście po prostu najlepszymi przyjaciółmi. Minęło trochę czasu, zanim zorientowałaś się, że czujesz do niego coś więcej, niż tylko przyjaźń. Postanowiliście się spotkać, mulat miał tobie również coś do powiedzenia.
Po południu spotkaliście się przy London Eye.
- Cześć [T.I.] - uśmiechnął się Zayn. Kochałaś jego uśmiech, jednak był on jedną z wielu jego zalet, które kochałaś.
- Cześć Malik! - odwzajemniłaś uśmiech. Wsiedliście na London Eye i zaczęliście rozmowę. - Wiesz, chciałam się z tobą spotkać, żeby pogadać.
- Poczekaj, ja pierwszy zacznę. - wziął ogromny wdech i uśmiechnął się szeroko. - Oświadczyłem się Perrie!
W tym momencie dosłownie zamarłaś. No tak... Perrie była waszą jedyną przeszkodą. Nie lubiłaś jej, mimo tego, że Zayn kochał ją ponad wszystko, była dla niego ważniejsza niż cokolwiek, lub ktokolwiek inny. Miałaś wrażenie, że ona nie odwzajemnia jego uczuć, jednak postanowiłaś, że mimo wszystko, będziesz ją szanować. Robiłaś to dla swojego przyjaciela.
- To... cudownie... - wyjąkałaś, chociaż w głębi serca miałaś ochotę rozpłakać się jak małe dziecko, któremu zabrało się cukierka.
- Tak strasznie się cieszę! - objął cię ramieniem. - A ty co miałaś mi powiedzieć?
- Nic, już nic. - przygryzłaś dolną wargę. Miałaś wrażenie, że zaraz się rozpłaczesz, jednak nie chciałaś niszczyć szczęścia Zayn'a, zbyt wiele dla ciebie znaczył.
- No powiedz, przecież jesteśmy przyjaciółmi. - cmoknął cię w nos i patrzył na ciebie uważnie. - [T.I.]? Powiesz mi?
- Źle się czuje, odprowadzisz mnie do domu? - uśmiechnęłaś się sztucznie.
- Skoro nalegasz. - wzruszył ramionami i po zejściu z London Eye, ruszyliście w stronę twojego domu. Zayn cały czas próbował wyciągnąć z ciebie, co chciałaś mu powiedzieć, jednak nie uległaś. Wkrótce darował sobie i zaczął opowiadać ci, jak planuje swój ślub i przyszłość z Perrie. Nie wiedział, że właśnie łamie twoje serce na miliony kawałeczków.

Przez ostatnie miesiące nie dochodziło do ciebie to, że Zayn już niedługo będzie żonaty. Ta wiadomość doszła do ciebie dzisiaj – w dzień ślubu.
Wszyscy byliście w kościele. Zayn był tak bardzo podekscytowany, a zarazem zdenerwowany, że ledwo doszedł do ołtarzu. Siedziałaś na ławce obok Danielle i Eleanor, aż rozbrzmiał się marsz ślubny, grany przez kościelnego organistę. Twoje serce zaczęło bić kilkaset razy szybciej. Odwróciłaś się i ujrzałaś Perrie. Nie wyglądała zbyt rewelacyjnie – miała spięte włosy, mocny makijaż i bardzo krótką sukienkę, która ledwo sięgała jej do połowy ud. Do tego welon do samej ziemi, co nie wyglądało zbyt ładnie. Przestałaś o tym myśleć, kiedy zaczęło się składanie przysięgi małżeńskiej...
- Perrie Edwards, czy bierzesz sobie tego o to Zayn'a Malik'a za męża, i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską? - zapytał ksiądz. Emocje brały nad tobą władzę.
- Tak. - odpowiedziała.
- Zayn Malik, czy bierzesz sobie tą o to Perrie Edwards za żonę, i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską? - w tym momencie poczułaś jak po twoich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Tak. - odparł Zayn. Przełknęłaś głośno ślinę.
- Przepraszam, Zayn. - powiedziałaś na głos, po czym wybiegłaś z kościoła i rozpłakałaś się. Wszyscy obecni w kościele ludzie zwrócili na ciebie uwagę, co nie było dziwne.
Biegłaś przed siebie. Było ci wstyd, ogromnie wstyd, że zniszczyłaś najpiękniejszy dzień w życiu swojego ukochanego Malik'a.
Siedziałaś w pustym, małym parku, na drewnianej ławce. Zanosiłaś się płaczem i dławiłaś łzami, właśnie uświadomiłaś sobie, że mężczyzna, za którego byłaś w stanie oddać własne życie, poślubił inną kobietę.
- [T.I.]... - usłyszałaś głos Zayn'a i poczułaś jego rękę na twoim ramieniu.
- Ja... przepraszam Zayn, nie wiedziałam jak mam ci to wszystko powiedzieć... - zaczęłaś, nie przestając płakać. - Pamiętasz wtedy, przy London Eye? Miałam ci to powiedzieć, ale kiedy powiedziałeś mi, że się żenisz, naprawdę nie chciałam niszczyć ci tego szczęścia, tak bardzo się cieszyłeś. Kocham twój uśmiech, wiesz? Kocham cię Zayn...
- Boże... - schował twarz w dłoniach. - Ja... nie wiedziałem...
- To nie twoja wina, Zayn. - odparłaś. - Przepraszam.
- Kocham cię, [T.I.]... - spojrzał na ciebie. Miał świeczki w oczach. - Popełniłem największy błąd w moim życiu, biorąc Perrie za żonę. To ty powinnaś stać za nią przy ołtarzu, to ty powinnaś zostać moją żoną i matką moich dzieci...
- Nie cofniemy czasu, Zayn. - odpowiedziałaś i pociągnęłaś nosem. - Zostawmy wszystko tak, jak było.Zayn z całej siły przytulił cię, a ty czułaś się, jakbyś była w najbezpieczniejszym miejscu w całym wszechświecie. Kochałaś go. I wiedziałaś, że cokolwiek by się stało – nie przestaniesz.

Minęły cztery lata. Zayn jest „szczęśliwy” z Perrie, która do tej pory nie wie, co zdarzyło się w dzień ich ślubu. Mają razem dziecko, małego Nathan'a. A ty? Wyjechałaś. Mieszkasz teraz w Kalifornii. Uznałaś, że będzie tak lepiej dla ciebie i Zayn'a. Kilka dni po ślubie był ostatni dzień, kiedy widziałaś się z Zayn'em na żywo. Niestety, twój wybór był dobry tylko dla Zayn'a. Nadal go kochasz, jednak nie cofniesz czasu. Już uświadomiłaś sobie, że nigdy nie będziecie razem. /mrs. Stylinson.

4 komentarze:

  1. Świetny! Gratuluję Ci. <3 Aż się popłakałam! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny, zapraszam do mnie : ) http://slipoutofmymouth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny. Pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń