11/10/2012

Imagine - Liam cz. 1

Wybiegłaś z domu z płaczem. Znów się zaczęło. Twój chłopak wybiegł za tobą. Zaczął cię szarpać i bić.
- Ty szmato ! Jesteś nikim, jesteś zwykłą dziwką ! Z kim ja się spotykałem ! - krzyczał i cały czas cię szarpał.
Łzy leciały strumieniami, a ty nie wiedziałaś co masz zrobić. Stałaś bezczynnie, a Peter okładał cię pięściami. Ludzie zatrzymywali się, ale nic nie robili sobie z tego, że doświadczasz właśnie przemocy.
- Suko ! - sypał wyzwiskami w twoją stronę. Odwróciłaś głowę i zobaczyłaś chłopaka idącego w waszą stronę. Podszedł do Petera i odsunął go od ciebie.
- Zostaw ją. - powiedział spokojnie.
- Co ? Z nim też spałaś ?! - krzyknął i uderzył nieznajomego w twarz.
Usłyszałaś dźwięk syreny. Zobaczyłaś radiowóz. Wysiedli z niego policjanci i złapali Petera. Zabrali go, a tobie kazali zgłosić się na komisariat jutro rano.
- Wszystko w porządku ? - spytał chłopak.
- Jak ma być w porządku, skoro chłopak mnie pobił, nie mam gdzie spać i wszystko się zjebało ? - szepnęłaś płacząc.
- Przepraszam, to głupie pytanie. Mógłbym jakoś pomóc ?
- Nie, dziękuję. Teraz wrócę do .. gdzieś wrócę. I dziękuję, że zadzwoniłeś na policję. I przepraszam za ten nos. Właśnie ! Chodź szybko, opatrzę go. - pociągnęłaś chłopaka w stronę domu.
- Siadaj, może zapiec. - oczyściłaś ranę wodą utlenioną i zakleiłaś rozcięty łuk brwiowy plastrem. Z nosem było wszystko ok.
- Em .. przepraszam, że pytam, ale gdzie będziesz teraz mieszkała ? Przecież to jego mieszkanie.
- Nie wiem, coś wymyślę. A tak w ogóle to jestem [t.i.]. Z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić. - pierwszy raz uśmiechnęłaś się szczerze.
- Zdarza się. Ja jestem Liam. Pakuj rzeczy, znam miejsce gdzie możesz zamieszkać. - odparł po chwili namysłu.
Posłusznie wykonałaś polecenie. Zebrałaś wszystkie rzeczy w 3 torby. Wyszliście z domu, a klucze zostawiłaś pod drzwiami. Liam zamówił taksówkę, a po 10 minutach już po was była. Wsiedliście do niej, a do twojego towarzysza zadzwonił telefon.
- No ... już jadę ... miałem ważną sprawę ... za 10 minut będę ... tak wiem ... cześć.
- Przepraszam, dzwonił kumpel. Zaraz będziemy na miejscu. - uśmiechnął się.
Przez chwilę jeszcze porozmawialiśmy i taksówka zatrzymała się. Staliśmy przed wielką willą.
- Gdzie jesteśmy ? Nie wygląda mi to na jakiś przytułek. - rozejrzałaś się dookoła.
- Bo to nie jest przytułek. Wejdź i czuj się jak u siebie w domu. Tylko się nie przestrasz, bo będzie z nami jeszcze czterech idiotów. - Liam otowrzył drzwi do domu i weszliśmy do środka. Panował tam straszny chaos, wszyscy krzyczeli, biegali, skakali, jak idioci.
- Chłopcy ! - wrzasnął Liam. Wszyscy momentalnie zatrzymali się. - To jest [t.i.], będzie z nami mieszkać przez jakiś czas.


------------------
Heej, tu Carrots. Dawno mnie nie było i przepraszam. Jak nie nauka to brak weny i tak w kółko. Teraz macie pierwszą część imagina z Liam'em. : ) A, i jeszcze jedno. Komentujcie imaginy. Nie tylko moje, ale wszystkich nas czterech. <3 carrots.="carrots." nbsp="nbsp" p="p">

2 komentarze: