11/10/2012

Imagine - Harry.

Jesteś z Harry'm od roku. Na początku waszego związku było cudownie. Codziennie się spotykaliście, praktycznie wcale nie kończyły wam się tematy do rozmów, a jeśli już tak się stało, mogliście cały dzień być ze sobą, siedząc w ciszy. Jego obecność była dla ciebie czymś niezwykłym, on był dla ciebie jak tlen.
Były trzy tygodnie po świętach. Wigilię spędziliście w Holmes Chapel, jednak na kilka dni chciałaś jechać do rodziny. Harry został, twierdząc, że ma dużo pracy. Rozumiałaś to, dlatego się nie narzucałaś. Właśnie stałaś przed drzwiami wejściowymi do waszego domu. Zapukałaś i czekałaś aż ktoś otworzy.
... dzień dobry? - powiedziała wysoka, szczupła blondynka, stojąca w samym szlafroku.
... jest Harry? - uważnie ją obserwowałaś.
- skarbie, chyba ktoś do ciebie. - powiedziała blondynka, a po chwili z pokoju wyszedł pół nagi Styles. Byłaś w szoku. Zupełnie nie tak wyobrażałaś sobie wasze spotkanie.
- [T.I.]... cześć... - powiedział zdezorientowany. - co... tu robisz?- pewnie mieszkam?
- już nie. - wtrąciła się blondynka i wtuliła w loczka. Nie wierzyłaś własnym oczom, miałaś wrażenie, że to jakiś cholernie okropny sen, z którego za chwile się wybudzisz.
- Mandy... - odpowiedział cicho Harry i odsunął ją delikatnie od siebie.
- nie powiesz jej? - spojrzała na niego a on jeszcze bardziej się zmieszał.
- przepraszam, że przeszkodziłam! - warknęłaś i szarpnęłaś walizkę i szybkim krokiem udałaś się do wyjścia z terenu waszego, teraz w sumie, jego domu. - a dziecko wychowam sama.
- co?! - krzyknął Styles i podbiegł do ciebie.- dziecko?! jesteś w ciąży?!
Zignorowałaś go, po czym wsiadłaś do taksówki. Od razu się rozpłakałaś, podałaś kierowcy adres twojego starego mieszkania i ruszyliście. Nagle poczułaś ogromne uderzenie i ból przeszywający całe twoje ciało.



Otworzyłaś oczy, po czym kilka razy zamrugałaś. Dookoła było biało i ponuro. Szpital? Rozejrzałaś się dookoła. Zobaczyłaś kilka łóżek, jakieś maszyny i Harry'ego, który spał na siedząco, tuląc twoją dłoń. Od razu ją wyrwałaś, przypominając sobie co zaszło zanim tu trafiłaś. W tej samej chwili Loczek się obudził
- Boże, obudziłaś się! - krzyknął i zaszkliły mu się oczy. Po chwili na sali pojawił się lekarz. Posadzili cię na wózek inwalidzki i zawieźli na badaniach, po których wróciłaś na salę.
- co z nią? - zapytał od razu Harry.
- wszystko wraca do normy, z dzieckiem też w porządku. - odpowiedział z uśmiechem lekarz.
Leżałaś na łóżku, jeszcze nie do końca wiedząc, co dokładnie się stało.
- nawet nie wiesz, jak się ciesze, że wracasz do zdrowia... byłaś w śpiączce przez miesiąc i... - przerwałaś mu.
- wyjdź stąd. - odparłaś.
- [T.I.]... - spojrzał na ciebie błagalnym wzrokiem. - daj mi to wyjaśnić.
- już wyjaśniłeś. - odpowiedziałaś oschle. - a może raczej Mandy.
- proszę... - mruknął cicho.
- masz dwie minuty.
- to wszystko z Mandy to ustawka, nie ja to wymyśliłem. nie spałem z nią, to chodzenie pół nago było w razie paparazzich, kogokolwiek, musimy robić to co normalni ludzie, przynajmniej udawać, że to robimy, to wszystko pod publikę. między nami nic nie zaszło, przysięgam.
- wszystko pod publikę, ale dlaczego akurat ja muszę na tym cierpieć? - zapytałaś. - teraz widzisz jak się to skończyło.
- przepraszam... - odparł. - zrobię wszystko, żebyś mi wybaczyła i obiecuję, że to skończę.
Po tym całym zajściu pogodziliście się. Harry skończył ustawkę, a ty 8 miesięcy później urodziłaś śliczną dziewczynkę, której nadaliście imię Darcy. /Mrs. Stylinson.

2 komentarze: